*Oczami Lesley*
Następnego dnia obudziło mnie przyjemna uczucie łaskotania na moim brzuchu i szyi. Zamruczałam niezadowolona i mocniej wtuliłam się w moją poduszkę, ale ta jakoś tak dziwnie hałasowała.
-Co jest- wymruczałam podnosząc powieki niezadowolona, jednak za chwilę na moją twarz wpłynął uśmiech, kiedy przed oczami ujrzałam klatkę piersiową Justina, a tym hałasem okazało się jego serce.
-Witaj piękna- powiedział i pocałował mnie w usta.
-Cześć przystojniaku- wymruczałam oddając pocałunek.
-Jak się czujesz- spytał zatroskany.
-Niewyobrażalnie szczęśliwa, dziękuję, że mogłam się przy tobie obudzić, z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie żałuję .- Powiedziałam.
-Obiecałem, że nie będziesz żałować- powiedział przytulając mnie do siebie i gładząc moje plecy- Naprawdę mi na tobie zależy, jak jeszcze nigdy na nikim- powiedział patrząc mi w oczy a mnie to cholernie mocno wzruszyło- hej małą nie płacz.
-Mi też na tobie zależy, a płaczę, bo to co powiedziałeś było wzruszające i nie spodziewałam się czegoś takiego po tobie. -Odpowiedziałam.
-Nawet taki cham jak ja ma swoją ludzką stronę- odpowiedział i pocałował mnie mocno. Z przyjemnością oddawałam każdy jego pocałunek. Justin przewrócił mnie na plecy i zaczął mnie całować po szyi, kiedy do mojego...właściwie to naszego pokoju ktoś wszedł.
-Błagam was, całą noc się zabawialiście nie pozwalając spać innym- tym kimś okazał się mój kochany kuzynek- poza tym nie macie już czasu na zabawy, pora zbierać się do szkoły - powiedział i wyszedł.
-Zamorduję go kiedyś- wymruczał Justin w moją szyję.
-Nie martw się, pomogę ci- powiedziałam całując go w usta i wyszłam z łóżka ubierając na siebie jakaś koszulkę Justina, która leżała na ziemi. Poszłam do garderoby, aby wyciągnąć sobie jakieś ciuchy na dzisiejszy dzień i poszłam do łazienki. Szybki zimny prysznic doskonale mnie rozbudził i zmył ze mnie zmęczenie po intensywnej nocy. Wyszłam z kabiny, wytarłam dokładnie swoje ciało mięciutkim ręcznikiem, a następnie założyłam na siebie bieliznę i przyniesione ciuchy. Uczesałam włosy w wysokiego kucyka, i zrobiłam delikatny makijaż. W pokoju był już ubrany Justin, który pakował do swojego plecaka zeszyty. Poszłam za jego przykładem i zaczęłam wrzucać do torby potrzebne książki. Kiedy już się spakowałam zaczęłam choć trochę sprzątać pokoju. Pościeliłam łóżko i wszystkie rzeczy walające się po podłodze wrzuciłam do kosza na pranie. Zeszłam na dół do kuchni, gdzie była już cała rodzinka.
-Lesley- wykrzykną gdy tylko mnie zobaczył.-Powiedz nam jaki Justin jest w łóżku- poruszał śmiesznie brwiami.
-A co, chcesz spróbować- zapytałam, co spowodowało ogólny śmiech.
-Muszę sobie z tobą młody pogadać- powiedział kiedy w miarę się uspokoiliśmy mój ojczulek.
-Oj tato..- jęknęłam głośno.
-Co tato, co tato, taki mój ojcowski obowiązek- powiedział, a ja z Justinem jęknęliśmy.
-Ej dobra, wszystko, super fajnie i pięknie, ale serio, musimy się zbierać do szkoły- powiedział Alan i zgarnął kluczyki od swojego motoru.
-Zostaw kluczyki- powiedziałam, a ten popatrzył na mnie jak na wariatkę.
-Do póki wszystko nie wróci do normy będziemy jeździć moim potworem. To jest najbezpieczniejszy samochód, jest kuloodporny i na maksa naszpikowany broniom- powiedziałam rzucając Justinowi kluczyki do potwora- Prowadzisz.
-Dobra, no to zbierajmy się- powiedział Justin i obejmując mnie ramieniem zaprowadził do garażu. Otworzył mi drzwi od strony pasażera, a ja szybko wskoczyłam na miejsce. Chwilę później wyjeżdżaliśmy z posesji i kierowaliśmy się do domu Ari. Po dwudziestu minutach byliśmy na miejscu, dziewczyna czekała na nas na ganku. Kiedy tylko Justin zatrzymał samochód ona od razu weszła do samochodu. Przywitała się z nami i w ciszy jechaliśmy do szkoły.
Wszyscy w kościach czuliśmy jak blisko rozwiązania sprawy jesteśmy i czym to grozi. Już niedługo może być tak, ze kogoś z nas na zawsze pożegnamy, a tego nikt z nas nie chce. Spojrzałam na Justina i uśmiechnęłam się. Na samym początku jak jeszcze nie przyjechałam do LA, i wujek z ciocią podali mi same nazwiska “rodzinki” to na własną rękę czegoś szukałam. A jak wiadomo żyjemy w XXI wieku więc moim źródłem informacji był twitter. Kiedy weszłam na jego profil, delikatnie mówiąc się przeraziłam. Mnóstwo zdjęć z imprez, a na każdym z nich inna laska. Setki sprośnych twittów. Masakra, zresztą jak się przeprowadziłam nie było lepiej. Ile razy w szkole słyszałam którą laskę na której przerwie przeleciał, zresztą po wyścigach było podobnie. Ale w pewnym momencie to wszystko ucichło. Teraz już wiem dlaczego. To, że przestał być męską dziwką dla mnie jakoś tak przyjemnie łechta moje ego. Naprawdę mi na nim zależy, i jeśli wierzyć jego słowom, a nie wiem czemu ale ja wieżę to jemu równie mocno zależy na mnie. Czuję, że w końcu znajduję to, czego od zawsze mi brakowało. Jasne, miałam mamę, wujka, ciocię, Arianę, pasję, byłam królowa wyścigów Miami, ale ciągle coś mi umykało jakaś malutka cząstka szczęścia, ale teraz chyba już ją znalazłam. Jest ojciec, Justin, familia, nawet Roman, którego tak lubię wkurzać, to jest to czego mi brakowało. Mam nadzieję, ze nie skończy się to zaraz po tum jak odzyskam mamę. Nawet nie wiem jak długo się patrzyłam na Justina, ale moje wgapianie się przerwał mi jego głos.
-Gapisz się- zaśmiał się.
-Mam na co- powiedziałam i pocałowałam go w policzek, a przynajmniej chciałam, bo ten cwaniaczek odwrócił głowę i pocałowałam go w usta.
-Oni od wczoraj tak cały czas- usłyszałam z tyłu głos mojego kuzynka od siedmiu boleści- w nocy nikt nie mógł przez nich spać- powiedział do Ari.
-Aha, i że ja mam ci teraz współczuć- spytała się moja przyjaciółka.
-No chyba, przez to jestem nie wyspany i nie jestem tak idealny jak zawsze- powiedział głosem pustej blondyny.
-A więc Alan… Ani trochę ci nie współczuję- powiedziała takim samym tonem, a my zaczęliśmy się śmiać. Spojrzałam do tyłu, a ta dwójka śmiała się trzymając złączone ze sobą dłonie. Uśmiechnęłam się i chrząknęłam głośno.
-Czy ja o czymś nie wiem- spytałam się unosząc jedną brew.
-No bo wiesz… tak jakby… to się stało przez przypadek- zaczęła Ariana.
-Uh, po prostu jesteśmy razem- dokończył za nią Alan.
-Nie można był tak od razu- powiedziałam śmiejąc się.
Chwilę później staliśmy już pod szkołą. Najpierw wysiadła Ariana z Alanem, i obejmując się czekali na mnie i Jussa.
-Gotowa- spytał się mnie.
-Chyba tak- powiedziałam niepewnie.
-Chodź pokażmy innym, że należysz do mnie- powiedział i wysiadł z auta okrążając samochód, bo otworzyć mi drzwi, i pomóc wysiąść.
-A należę do ciebie- spytałam, kiedy pomagał mi wysiąść.
-Zawsze i wszędzie, tak jak ja należę do ciebie- powiedział i na potwierdzenie swoich słów pocałował mnie w usta. Mój chłopak, bo chyb mogę go tak nazywać zamknął samochód, i objął mnie. Razem z naszymi przyjaciółmi ruszyliśmy w stronę budynku szkoły. Czułam się jak w jednej z komedii o nastolatkach, rozumiecie, wszyscy się na nas patrzą, no bo co najbardziej pożądany chłopak, który NIGDY nie był w stałym związku robi z nową najbardziej pożądaną laską w szkole. Wszyscy się na nas gapią, obgadują za naszymi plecami i pokazują sobie palcami, ja zarzucam włosy na bok odsłaniając jedną z malinek, jakie zrobił mi wczoraj Juss i śmiejąc się wchodzę do szkoły.
Dzisiejszy dzień w szkole był niezwykle męczący. Wszyscy się na nas gapili, cały czas za swoimi plecami słyszałam jakieś zgryźliwe komentarze, ale wszystko skończyło się na lunchu, kiedy jakiś osiłek spytał się mnie, czy dobrze się pieprzę skoro Bieber się ze mną prowadza. Na jego nieszczęście Justin to słyszał, i nie skończyło się to dobrze dla tego chłopaka. Od tego czasu nikt nie śmiał nic powiedzieć, bo bali się Justina. Po siedmiu długich godzinach wracaliśmy do domu. Ariana jechała z nami, bo wujek z ciocią mieli dłużej zostać dzisiaj w biurze,a teraz lepiej, żeby nikt z nas nie zostawał sam. Kiedy weszliśmy do domu wszyscy czekali na nas w salonie, byli nawet rodzice Ariany, wszyscy mieli poważne miny. Po dłuższej chwili milczenia w końcu odezwał się mój ojciec.
-Znaleźliśmy Showa...
*~*~*
Mnie osobiście podoba się ten rozdział, wiem jednak, że nie jest to szczyt moich możliwości. Zachęcam was do komentowania, bo to naprawdę mocno motywuje. Następny rozdział ma się pojawić 20.11.2015 roku, i pojawi się on wtedy, jednak miło by było zobaczyć pod tym rozdziałem chociaż 5 komentarzy, zmotywuje mnie to i zachęci do dalszej pracy :)
Znaleźli! Jej! A co do Justina.... nie wiem dlaczego cały czas się śmiałam hahaha jestem jebnięta. Świetny rozdział! ♥
OdpowiedzUsuńZnaleźli! Jej! A co do Justina.... nie wiem dlaczego cały czas się śmiałam hahaha jestem jebnięta. Świetny rozdział! ♥
OdpowiedzUsuńGenialne!! Uwielbiam to opowiadanie i ciebie :*
OdpowiedzUsuńUwielbiam ten blog. Rozdzał jak zwykle swietny.
OdpowiedzUsuńKiedy pojawi się nn? :)
OdpowiedzUsuńWiem, że rozdział miał się pojawić wczoraj, ale niestety nie mam jeszcze niespodzianki dla was, a postanowiłam sobie, że bez niespodzianki nie wypuszczę nowego rozdziału. Proszę o cierpliwość, mam nadzieję, że do końca dnia dodam nowy rozdział i niespodziankę :)
UsuńCzekam z niecierpliwością ;)
Usuń