sobota, 17 października 2015

# Rozdział 11

*Oczami Justina*


Od ostatnich wydarzeń minęły dwa tygodnie. Wszystko idzie tak jak przewidziała Lesley. Show popełnia coraz więcej błędów. Coraz częściej widać go na nagraniach z kamer miejskich, ale kiedy chcemy go znaleźć na innej z kamer, ta nagle okazuje się nie działać. Na ekspertyzach, które dostała przed kilkoma dniami widać, że w części swoich dawnych melin przebywał całkiem niedawno. W jednej z nich była nawet Letty. W szkole wszystko idzie gładko, Elena się o de mnie odpieprzyła, ale nadal bacznie nas obserwuje, nie wiem o co chodzi tej lasce. Ariana i Lesley uczą nas posługiwać się bronią, i muszę przyznać, że wychodzi nam to coraz lepiej, oczywiście w życiu chyba nie będziemy potrafili pokonać dziewczyn, ale spokojnie możemy “walczy” u ich boku nie przynosząc im wstydu. A co do mnie i młodej Toretto. Od czasu zajścia w klubie i naszej “wspólnej” nocy zbliżyliśmy się do siebie, czuję, że mi ufa, a ja mogę ufać jej. Można by powiedzieć, że zamieszkałem w jej pokoju. Część moich ciuchów ma już swoje stałe miejsce w jej garderobie, i moich klamotów ciągle przybywa. Praktycznie co noc siedzimy pracując nad portretem psychologicznym Showa, i jego wiernej suki Riley. Omawiamy ewentualne strategie, i przewidujemy kolejne “posunięcia” tego idioty, a następnie zasypiamy przytuleni na jej łóżku.
Przez cały ten czasu udało nam się dojść do kilku ciekawych rzeczy. Odkryliśmy kto dostarcza temu idiocie broń oraz części do tych jego autek. Mamy znaleziony prawie cały teren na którym on może się poruszać. Co dziennie patrolują go chłopaki od Kelsey, i za każdym razem dostarczali nam nowych informacji, pozostawiają po sobie coraz więcej śladów, widać, że rozbiliśmy ich. Dzisiaj Lesley kazała nam wszystkim przyjechać do biura. Nikt nie wiedział o co chodzi, ale wszyscy grzecznie czekaliśmy na nią o umówionej godzinie. Kilka minut po trzeciej przyjechała ubrana całą na czarno prowadząc zakutą w kajdanki… Elenę.
-Po co ty ją tu przyprowadziłaś?- spytałem wykurzony- Mało mamy problemów, że jeszcze ją chcesz nam na głowę ściągnąć.
-Justin uspokój się- powiedziała.
-Jak mam być kurwa spokojny jak ją tu przyprowadzasz- spytałem głośnym, ale opanowanym głosem.
-Zamknij mordę, posadź dupę na krześle i słuchaj co mam do powiedzenia.- powiedziała. Ariana podstawiła jeszcze jedno krzesło dla naszego gościa, a Lesley usadziła na nim Elenę. Ariana stałą za dziewczyną z bronią w ręce jak by jej wpadły jakieś głupie pomysły do tej główki, a moja bogini chodziła koło niej, albo stała między nami. - Kto to jest- spytała Alana.
-Elena Wiliams największa dziwka w szkole- odpowiedział.
-Justin- teraz wskazała na mnie, żebym jej odpowiedział.
-To samo co poprzednik.- odpowiedziałem.
-A ty ciociu, poznajesz może tą dziewczynę- spytała Eleny, mamy Ariany.
-Skoro się pytasz, to musi być to ktoś inny, niż wszyscy zakładamy- odpowiedziała kobieta.
-Brawo, mamy zwycięzcę.- odpowiedziała, i podeszła do ekranu na ścianie i zaczęła coś tam klikać. Po chwili pokazało się nam zdjęcie Eleny i jakieś napisy w języku rosyjskim. - Panie, Panowie i Roman mam zaszczyt przedstawić wam Elizabeth Riley Show, pierworodną córkę państwa Owena i Riley Show, naszego kreta.- powiedziała dziewczyna, a nas zatkało.


*Oczami Lesley*
Chyba trochę zszokowałam ich moim neewsem. Rozpracowanie tego zajęło mi tydzień, ale w końcu znalazłam kreta, i nie tylko. Jesteśmy coraz bliżej odnalezienia mamy, a ja skaczę z radości.
-Od wydarzeń sprzed dwóch tygodni skupiłam się na znalezieniu kreta. Elena myślała, że jest na tyle cwana, że się nie domyślę. Przeprowadziła się tutaj tydzień przed uprowadzeniem mojej matki. Miała za zadanie dostać się do domu zamontować kamery, i podsłuchy, oraz na żywo monitorować nasze posunięcia. Na jej nieszczęście Justin nie przyprowadza do domu za często panienek, najczęściej pieprzy je w klubach i ewentualnie hotelach lub w szkole. Plan z monitorowaniem na żywo też okazał się nie wypałem kiedy pojawiłam się ja. Ze zdenerwowania stała się na tyle nieuważna, że postanowiła zadzwonić do ojca będąc w szkolnych toaletach nie sprawdzając jednak wcześniej czy ktoś jest w środku. Dzięki temu dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy. Jak się czujesz z faktem, że przegrałaś?- spytałam się dziewczyny.
-Ty dziwko, ja nigdy nie przegrywam. Gorzko pożałujesz, że mnie zamknęłaś, ojciec nigdy ci tego nie daruje- zaczęła na mnie pluć, i chciała się na mnie rzucić, ale powstrzymała ją przed tym broń Ariany wycelowana w jej głowę.
-Serio myślisz, że boję się twojego ojczulka. Jak myślisz, kto jest na prowadzeniu my czy on. Znaleźliśmy już wszystkiej jego krety. Mam teren, na którym się znajduje. Serio myślisz, że on wygra. A ty lepiej przymknij tą swoją jadaczkę, bo przestanę być miła.
-Dziwka- syknęła jeszcze za co została nagrodzona mocnym pliczkiem o de mnie.
-Zgarnijcie jeszcze dyrektora szkoły i ochroniarza. Przeszukajcie cały budynek szkoły, może wtedy coś znajdziemy na Showa- powiedziałam i podeszłam do stołu, żeby podpisać kilka protokołów. -Tej i Roman jedziecie do Kelsey zapytać jak tam obserwacja terenu. Streszczajcie się, bo najdalej za dwa tygodnie chciała bym mieć moją mamę z powrotem. - powiedziałam i wyszłam, a za mną Justin.
Wsiadłam do mojego Jeepa, ponieważ był to mój najbezpieczniejszy samochód. Opancerzony, i naszpikowany różnego rodzaju bronią. Do czasu zakończenia tego całego bajzlu to w nim będę czuła się najbezpieczniej.
-Co teraz?- spytał chłopak.
-Teraz musimy czekać. Jutro dostaniemy informacje na temat tego co znaleźli w szkole. Na razie musimy czekać aż dowiemy się gdzie urzęduje ta gnida, potem przystąpimy do działania. Będzie błagał o śmierć jak z nim skończę- wysyczałam i zaparkowałam przed domem. Wysiadłam z auta i poszłam do domu. Zdecydowanie była mi potrzebna teraz długa i relaksująca kąpiel. Weszłam do pokoju i włączyłam muzykę, a następnie do garderoby. Zrzuciłam tam wszystkie ciuchy pozostając w bieliźnie. Wzięłam czystą bieliznę, czarne legginsy, biały crop-top, jakiś sweter i poszłam do łazienki. Wlałam do wanny wodę i miętowy płyn do kąpieli. Związałam włosy w niechlujnego koka na czubku głowy. Zrzuciłam z siebie bieliznę wrzucając ją do kosza na pranie i weszłam do wanny. Po prawie godzinie moczenia się wyszłam z wanny dokładnie wycierając swoje ciało mięciutkim ręcznikiem. Założyłam czyste ciuchy, zmazałam makijaż i jeszcze raz związałam włosy. Weszłam do sypialni, gdzie był Justin. Od prawie dwóch tygodni praktycznie tu zamieszkał, ale jeśli mam być szczera absolutnie mi to nie przeszkadza.
Juss siedział na moim łóżku w samych dresach, a jego włosy były delikatnie wilgotne. Podniósł głowę z nad swojego telefonu w którym coś przeglądała od razu jak usłyszał otwieranie drzwi.
-Jak się czujesz?- spytał podchodząc do mnie i obejmując swoimi silnymi ramionami… “Jak dobrze” to była moja jedyna myśl, kiedy poczułam bijące od niego ciepło.
-Lepiej niż ostatnio. Wiem, że jestem coraz bliżej odnalezienia mamy, i ta myśl podnosi mnie na duchu- powiedziałam wtulając się w niego.
-Co ty na to, żeby obejrzeć jakiś film?- spytał i pokazał na stojące na szafce żelki, pop corn, oreo i dużą colę.
-Jestem jak najbardziej za- powiedziałam i pisnęłam głośno kiedy poczułam jak się unoszę. Okazało się, ze Justin podniósł mnie w swoich ramionach i zaniósł na łóżko kładąc delikatnie na materacu a następnie sam położył się obok mnie znowu mnie przytulając.
-To ck księżniczka chce obejrzeć?- spytał się mnie wyciągając pilota i włączając telewizor.
-Może “ Więzień labiryntu”- odpowiedziałam widząc na stronie internetowej wypożyczalni interesujący mnie film.
Jakieś półtorej godziny później film się skończył, tak samo jak nas zapas żywności. Leżeliśmy przytuleni do siebie na moim łóżku, i patrzyliśmy w okno za którym zaczynało się ściemniać. Moja głowa leżała na jego klatce piersiowej, a jego ramiona obejmowały mnie mocno, przy okazji głaskał mnie swoimi dużymi ciepłymi dłońmi po odkrytym brzuchu. Leżeliśmy tak jeszcze jakiś czas wsłuchując się w odgłosy domu, kiedy poczułam, że Justin pochyla się, i całuje mnie w szyję.
-Justin przestań to łaskocze- zaśmiałam się, kiedy poczułam, jak chłopak po kolejnym pocałunku złożonym na mojej szyi dmuchną na nią.
-Nie-  odpowiedział, i przewróciła nas tak, ze znalazł się na de mną i kontynuował całowanie i ssanie mojej szyi, ale dołączył do tego także piszczenie mojego dekoltu. Nie umiałam się powstrzymać od cichych westchnień, które co chwila wydobywały się z moich ust. Jego ręce zawędrowały pod moją koszulkę pieszcząc mój brzuch i ściskając moje piersi. Ja nie chcąc być mu dłużną położyłam moje dłonie na jego klatce piersiowej pieszcząc ją opuszkami palców i delektując się tym jak pod wpływem mojego delikatnego dotyku jego mięśnie napinają się. Przesuwałam moje dłonie na jego plecy, kark tak, aby w ostateczności wpleść je w jego bujne włosy, i pociągnąć za nie, kiedy poczułam jak zasysa się an mojej szyi. Chwilę później przewrócił nas znowu tak, że siedziałam na jego udach i podniósł nas do siadu. Zdjął ze mnie sweter oraz top, a ja w tym czasie przesunęłam się z pocałunkami od jego ust przez szczękę na jego szyję. Gdy go tam zaczęłam całować i ssać wciągną głośno powietrze. Mam cię kochanie… pomyślałam sobie. Odsunął mnie od siebie i ponownie delikatnie położył mnie na poduszkach. Pochylił się na de mną skanując swoim wzrokiem całe moje ciało.
-Jesteś tak cholernie sexowna Lesley- wymruczał swoim ochrypłym od podniecenia głosem.- Ale nie chcę, żebyś myślała, że chcę potraktować cię jak inne dziewczyny z którymi sypiałem. Jeśli nie jesteś pewna powiedz mi to teraz, póki jestem w stanie to przerwać-powiedział uważnie mi się przypatrując.
-Nie posądzam cię o takie rzeczy Jay. Ufam ci, i wiem, że nie potraktujesz mnie tak. Przez ostatnie tygodnie udowodniłeś mi to. Chcę to zrobić, właśnie z tobą. Pozwól mi się po prostu obudzić obok ciebie, i udowodnij mi, że nie podjęłam złej decyzji- wyszeptałam i pocałowałam do mocno w te jego pełne usta.
-Obiecuję, że nie będziesz żałowała- powiedział, i zaraz powróciliśmy do przerwanej przez nas czynności.
Pocałunkami zszedł w dół na moje piersi ukryte w staniku a następnie na brzuch, który pieścił długimi pocałunkami. Zszedł nimi jeszcze trochę w dół i pieścił miejsce na moim podbrzuszu tuż nad gumką moich legginsów. Po dłuższej chwili pieszczenia tego miejsca Justin klepnął mnie w biodra dając mi tym samym znak, że mam podnieść tyłek aby mógł ściągnąć ze mnie legginsy. Kiedy ta część mojej garderoby wylądowała po za łóżkiem przewróciłam nas tak, że teraz to ja byłam na górze. Usiadłam okrakiem na jego przyjacielu przesuwając się po nim w przód i w tył wywołując u niego głośny jęk. Oparłam ręce o jego klatkę i nachyliłam się nad jego twarzą.
-Teraz ja się pobawię- wymruczałam mu do ucha liżąc je.
-Kurwa kochanie…- sapnął- zlituj się- błagał.
-Nie ma tak dobrze- powiedziałam i wyciągnęłam z szafki chustkę którą często wiążę sobie włosy i związałam mu ręce nad głową.
-Nie rób mi tego skarbie- powiedział kiedy wstałam z łóżka i stanęłam przed nim patrząc na niego. Widok podnieconego i bezradnego Justina był wprost rozkoszny. Szybko chwyciłam telefon i zrobiłam mu zdjęcie. Kiedy obraz został zapisany w pamięci urządzenia zdjęłam gumkę z włosów uwalniając je i pozwalając opaść im na moje ramiona.
-Wyglądasz jak bogini- powiedział kiedy weszłam z powrotem na łóżko ponownie na nim siadając- cholernie perfekcyjna, sexowna i przede wszystkim moja bogini.
Dalej już nic nie mówiliśmy, jedynie co jakiś czas z naszych ust wydobywały się głośne jęki i okrzyki rozkoszy. Pochyliłam się nad nim i zaczęłam całować ssać i lizać jego szyję, klatkę i brzuch aby dojść do jego podbrzusza. Pieściłam jego podbrzusze tuż and gumką jego dresów. Nie mogłam się powstrzymać i mocno zassałam się koło jego prawej kości biodrowej, ja jego linii “V” tworząc w tym miejscu pokaźną malinkę. Kiedy już była gotowa spojrzałam na swoje dzieło z satysfakcją. Z powrotem nachyliłam się and nim i nosem przejechałam po jego kroczu w zamian za co otrzymałam głośny jęk. Chwyciłam jego dresy i ściągnęłam  mu je z nóg. Kiedy je z niego ściągnęłam ukazały mi się jego białe bokserki, które opinały  jego małego przyjaciela. Chociaż taki mały w sumie to on nie był. Aż jęknęłam wyobrażając sobie jaką jego przyjaciel może mi dać rozkosz. Polizałam go przez bokserki, podniosłam się do góry i rozwiązałam jego ręce. Natychmiast zostałam przygnieciona do materaca,a krocze Justina zostało przyciśnięte do mojego powodując nasz głośny jęk. Justin zerwał ze mnie stanik, a potem majtki, tak, że do niczego się już nie nadawały. Zdjęłam mu bokserki, i pomogłam założyć mu prezerwatywę, a potem.. potem już nie wiele pamiętam, była tylko rozkosz, niewyobrażalna rozkosz.



*~*~*
Jestem strasznie zadowolona z tego rozdziału. Mam nadzieję, że wam tez się podoba. Pojawiła się malutka scenka +18, zastanawiałam się, czy może bardziej jej nie rozbudować, ale potem stwierdziłam, że nie chcę z tego robić Grey'a. Mam nadzieję, że wam się podoba i w zamian zostawicie po sobie małą pamiątkę w postaci komentarza.

1 komentarz:

  1. *o* Ło cho cho. Ostro! I to dobrze, że nie zrobiłaś z tego Grey'a :') Czekam na nn ♥
    I zapraszam do siebie ;)
    http://the-perfect-crime-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń