czwartek, 1 października 2015

# Rozdział 10

Przed pójściem do klubu pojechaliśmy do Hobbs'ów. Powiedziałam wujowi jaki mam plan, a on dał nam wszystko to czego potrzebowaliśmy. Chłopacy dostali kabury na dwie bronie, które założone na takich śmiesznych szelkach idealnie chowały się pod ich kurtkami. Ja dostałam jeden pistolet, który schowałam do torebki oraz zestaw pięciu noży, które były umocowane na specjalnym pasku tak, że mogłam przypiąć je do uda przykrywając to spódniczką. Z wejściem do klubu nie było większych problemów, wystarczyło, że podałam swoje nazwisko i od razu zostaliśmy wpuszczeni, jak widać każdy się tutaj boi mojego ojczulka. W środku bez łatwości przeszliśmy do strefy V.I.P.  usiedliśmy przy barze i zaczęliśmy skanować salę wzrokiem. Na końcu pomieszczenia w dużej loży siedziało dwóch mężczyzn, a przed trzech ochroniarzy. Od razu rozpoznałam w siedzącej dwójce Argenta, i jego wspólnika, którego całą kartotekę pokazał mi wujek jak do nich dzisiaj przyjechaliśmy. Wskazałam ich chłopakom, Ci natychmiast się podnieśli i ruszyliśmy w ich kierunku. Jak gdyby nigdy nic chciałam wejść do loży, ale powstrzymała mnie ochrona.
-Nie radzę- syknęłam na nich, i wskazałam głową na chłopaków, którzy rozchylili kurtki ukazując schowane pod nimi pistolety.
-Wpuśćcie ich- usłyszałam tak dobrze mi znany skrzeczący głos. Nie czekając na nic popchnęłam pseudo osiłków i stanęłam twarzą w twarz z tym cholernym idiotą.
-Spieprzać z tond- syknęłam na dziwki siedzące z nimi w loży celując w nie moim pistoletem. Od razu wystraszone zniknęły z tam tond. Stanęłam w bojowej pozie przed tymi idiotami, którzy z cwanymi uśmieszkami patrzyli na mnie.
-Nie spodziewałem się ciebie tak szybko- stwierdził Argent.
-Domyślam się, ale pogódź się z tym, że jestem lepsza od ciebie- powiedziałam chowając pistolet z powrotem do torebki. -A tak wo gule masz pozdrowienia o synka. Szybko to on z więzienia agencji nie wyjdzie, a już niedługo wy zajmiecie przyznane wam cele obok niego.- zwróciłam się do ojczulka mojego owego "znajomego"
-Serio myślisz, że on spędzi tam dłużej niż dwadzieścia cztery godziny. -zakpił ze mnie.
-Tak, do prokuratury przed pięcioma godzinami trafił wniosek z prośbą o natychmiastowe rozpatrzenie w którym jest mnóstwo dowodów dotyczących twoich malwersacji, i innych nielegalnych interesów, jest tego wystarczająco dużo, żeby dorwał ciebie urząd podatkowy i prokurator, żądając od ciebie kary minimum 5 mln dolarów, i 15 lat pozbawienia wolności, wśród dowodów znajduje się również długa lista wszystkich twoich wspólników oraz osób, które przyjęły od ciebie łapówki oraz od kogo ty je przyjąłeś.
-Ty małą suko- chciał się na mnie rzucić, ale powstrzymała go od tego broń Alana wycelowana w sam środek jego czaszki.
-Czego chcesz- syknął Argent.
-Na razie niczego, przyszłam tylko was ostrzec oraz przekazać kilka wiadomości. Twój synek pod przymusem przekazał nam kilka ciekawych informacji. A jeśli chodzi o ciebie Argent to chciała bym ci przekazać, że tutaj panują takie same zasady jak w Miami, to jest MÓJ teren, to JA się tutaj liczę, a nie ty, możesz być przygotowany na to, że konsekwencje za rybkę będą wyciągnięte. Na wyścigach też nie licz na to, że będziesz miał łatwo. Przygotujcie się na to, że od teraz to JA rozdaję karty, wy możecie się tylko pogodzić z otrzymanymi kartami, ewentualnie odejść z gry.
-Show ci tego nie daruje- powiedział pewny siebie
-Naprawdę chcesz się przekonać, gdzie mam zdanie tego idioty- spytałam sarkastycznie.- Zapewniam cię, że nim się zdołasz obejrzeć, cała ta zabawa będzie skończona, a wy albo będziecie wąchać kwiatki od spodu, albo będziecie siedzieli w więzieniu o zaostrzonym rygorze, w którym sama z wielką przyjemnością was zamknę, może nawet do celi odprowadzę, jak ładnie poprosicie- powiedziałam i poszłam z tam tond, a za mną chłopacy. Jakoś nie specjalnie chciałam wracać do domu, miałam ochotę się zabawić, ale nie w tej spelunie, bo inaczej nie można nazwać miejsca, do którego zawita Argent. Tydzień, i będzie tu niezła melina, z nieletnimi dziwkami, i każdym rodzajem dragów.
-Zabierzcie mnie gdzieś, gdzie będzie można się zabawić-  zwróciłam się do chłopaków, kiedy tylko wyszliśmy z klubu.
-No to może “NEON”- zaproponował Alan.
-Jak dla mnie może być- stwierdził, i spojrzeli na mnie znacząco.
-Mnie się o zdanie nie pytajcie, wiecie, że nie mam na ten temat jeszcze wyrobionej opinii.
-No to jedziemy- zadecydował Juss, i piętnaście minut później byliśmy już w klubie.
Z wejściem nie było problemu, chłopacy załatwili to załatwili, jako najwyraźniej stali bywalcy. Usiedliśmy przy barze, Oni zamówili sobie po bezalkoholowym drinku, wiedzieli, że ojciec by ich chyba rozniósł, gdyby się okazało, że mając się mną opiekować byli pijani, ja za to sobie nie żałowałam, raz mam mocną głowę, dwa muszę odreagować, a trzy… a po trzecie po prostu miałam ochotę się napić. Po dwóch drinkach, zaciągnęłam Jussa na parkiet, Alan postanowił dzisiaj popodpierać ściany, i przypilnować mojej torebki. Z początku nasz taniec był, powiedzmy przyzwoity, jednak z każdą moja następną kolejką nasz taniec stawał się coraz bardziej wulgarny. Mój tyłek co chwilę ocierał się o krocze Justina, a jego ręce nie próżnowały błądząc po moim brzuchu, udach, biodrach i piersiach. Nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod jedną ze ścian klubu całując się. Chociaż tego pocałunkiem nie można było nazwać, my nawzajem gwałciliśmy swoje wargi. Moje ręce wędrowały po jego klatce pod koszulką, i po jego włosach, a jego ulokowane były na moim tyłku i biodrach, trwało by to jeszcze długo, ale niestety przerwano nam.
*Oczami Jusina*
Wkurwiona, zdecydowana i sukowata Lesley zdecydowanie mnie podnieca. To jak stanowcza i władcza była w tamtym klubie aż ociekało sexem. Potem pojechaliśmy do NEON, muszę pamiętać, żeby ją tutaj przywieźć, kiedy będzie NEO-night, chciał bym pomalować jej sexowne ciałko farbą fluorescencyjną, ale wracając do tematu. W NEONIE razem z Les świetnie się bawiliśmy tańcząc, Alan dzisiaj robił za monitoring, podpierał ściany, pilnował torebki dziewczyny, i rozglądał się, żeby zidentyfikować potencjalne zagrożenie.
Z każdą kolejną kolejką dziewczyny nasz taniec był coraz bardziej zmysłowy, moje ręce robiły co chciały sunąc w górę i w dół po jej ciele, jej krocze miażdżyło mojego penisa, ale nie narzekam, było to podniecające. Co jakiś czas składałem na jej odsłoniętej szyi mokre całusy. Po którymś z kolei już buziaku w jej ponętną szyję wylądowaliśmy przy jednej ze ścian klubu. Mocno przypierałem ją do ściany, dociskając moje krocze do jej zdecydowanie rozgrzanej kobiecości. Ręce umieściłem na jej tyłku ściskając go co chwilę, i masując. Jej ręce burzyły moją perfekcyjnie ułożoną fryzurę, i drapały mnie po brzuchu. Co chwilę, któreś z nas przerywało pocałunek tylko po to, aby wydać z siebie głośny jęk, lub westchnienie, na które i tak nikt nie zwracał uwagi. W mojej głowie pojawiła się myśl, aby zabrać ją do domu, kiedy ktoś nam przerwał.
-Chyba ci w szkole jasno dałam do zrozumienia suko, że masz go zostawić w spokoju. Justin jest MÓJ- ktoś zaczął się wydzierać, mocno ciągnąc mnie za ramię, odciągając od mojej bogini. Tym kimś okazała się Elena.
-Dziewczyno ogarnij się, nie jestem niczyją własnością, a już na pewno nie należę do ciebie.- powiedziałem wkurwiony tym, że nam przerwała.- Poza tym, nigdy niczego ci nie obiecywałem, więc wieź się ogarnij. Jeśli robiłaś sobie jakieś nadzieje, to sorry, ale nie jestem zainteresowany jakąkolwiek relacją z tobą na dłuższą metę, więc odpuść, chyba, że chcesz ucierpieć, tak, jak staram się nie bić kobiet, dla ciebie zrobię wyjątek- wysyczałem, i chwytając Lesley-Ann za rękę pociągnąłem ją do wyjścia z klubu zgarniając po drodze Alana. Szybko ogarnęliśmy swoje tyłki, i pojechaliśmy do domu. Lesley, chyba była wyczerpana dzisiejszymi wydarzeniami, ponieważ nim się obejrzałem już spała na fotelu pasażera. Kiedy byliśmy już na miejscu zaparkowaliśmy z Alem w garażu. Wysiadłem z auta, i poszedłem do drzwi od strony pasażera, otworzyłem je wyciągając śpiącą dziewczynę z zamiarem zaniesienia jej do pokoju. Otworzyłem sobie łokciem drzwi do jej królestwa i położyłem na łóżku. Przykryłem ją kocem i nachyliłem się, by złożyć pocałunek na jej ustach. Kiedy już to zrobiłem poczułem jak odwzajemnia moją pieszczotę. Otworzyła oczy i wyszeptała:
-Zostań- postanowiłem spełnić jej prośbę, ale najpierw poszedłem do swojej sypialni, żeby wziąć prysznic i przebrać się w coś wygodniejszego do spania. Piętnaście minut później wykąpany i w samych bokserkach wszedłem do sypialni dziewczyny. W tym samym czasie z łazienki wyszła Lesley. Mała na sobie tylko koronkowe bokserki, bluzkę do pępka i skarpety za kolano. Nie powiem podniosła mi tym strojem ciśnienie, jednak postanowiłem zachować się porządnie, i nie pozwolić jej odczuć, że jest jedną z lasek “do zaliczenia” jednak kimś znacznie ważniejszym, tak więc podszedłem i wziąłem ją na ręce, przez co zaśmiała się delikatnie, położyłem ją na łóżku i zaraz wskoczyłem na miejsce obok niej przykrywając nas kołdrą. Dziewczyna szybko przytuliła się do mnie układając swoją głowę na mojej klatce piersiowej. Jedną ręką objąłem ją mocno przytulając do siebie, a drugą położyłem na jej odkrytym brzuchu gładząc talię. Pocałowałem jeszcze jej włosy, a ona moją klatkę piersiową w miejscu gdzie znajduje się serce i poszliśmy spać. Dawno nie spało mi się tak dobrze i spokojnie, w końcu zasypiałem czując, że mam po co wstać następnego dnia.






*~~*~~*
Przepraszam, że tyle czekacie na rozdziały, ale naprawdę nie mam czasu, żeby je dodawać, ten rozdział pisałam prawie dwa tygodnie, nie jestem z niego specjalnie zadowolona, ale trzeba pociągną historię Lesley i Jussa dalej. Jest mi trochę przykro, bo ilość komentarzy drastycznie maleje, a ilość wejść na bloga z dnia na dzień jest coraz większa. W tym momencie przygotowuję się do pierwszego egzaminu zawodowego, i jestem na etapie kończenia prawa jazdy (prze de mną kolejny egzamin praktyczny) mam nadzieję, że mi jednak wybaczycie. Proszę o komentarze i cierpliwość dla mnie, w związku z dodawaniem kolejnych rozdziałów.
Kocham i całuję MałaMi (@I_LittleBitch)

3 komentarze:

  1. Nie martw się :) będziemy czekać ile trzeba ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Błędy ortograficzne nie pozwalają wręcz czytania rozdziału, mega trudno mi się przez to czytało tym bardziej, że zdania były nie spójne i źle złożone. Na twoim miejscu popracowałabym nad stylistyką zdań i ogólnie nad pisownią, bo nie jest to zbyt dobrze napisane. Nie hejt ale rada;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zwrócenie uwagi :) Rozumiem co chciałaś mi przekazać, jak teraz przeczytałam tekst, to zauważyłam sporo błędów. Dzięki, lubię taką krytykę, bo zwracasz mi uwagę na błędy, i doradzasz co mogę zrobić a nie krytykujesz mnie :)

      Usuń