piątek, 24 lipca 2015

# Rozdział 8

Jak tylko znalazłyśmy się w sekretariacie zostałyśmy pokierowane do gabinetu dyrektora. Przywitał nas on nas ze “srogą” miną, którą oczywiście się nie przejęłyśmy bo po co. Razem z nim był szkolny ochroniarz.
-Dziewczęta, czy to prawda, ze wniosłyście na teren szkoły broń?- spytał, na razie spokojnie.
-Prawda- odpowiedziałam
-Wiecie co wam za to grozi?- znowu zapytał
-Zdajemy sobie z tego sprawę- powiedziałam
-I mówicie o tym tak spokojnie- zaczął się denerwować
-A jak mamy mówić panie dyrektorze, nic nam za to nie grozi- jak tylko to powiedziałam stary dureń się zapowietrzył- Panie dyrektorze, oto dokument upoważniający nas do posiadania broni w szkole, niech się pan z nim zapozna zanim wyciągnie od nas jakieś konsekwencje, jednak niech pan to potem przemyśli. Pana konsekwencje będą dużo poważniejsze do naszych-  powiedziałam i podałam mu wyciągnięty z torebki papierki w których było, że jesteśmy młodymi agentkami FBI czy coś takiego, wujek nam to załatwił zaraz po tym jak się okazało, że sprawa z porwaniem mamy to jakaś grubsza afera. Kiedy on wziął o de mnie dokumenty wyszłyśmy z jego gabinetu, gdzie w sekretariacie czekali na nas chłopacy.
-I co?- spytał zaciekawiony Al.
-Co jak, Les tak go załatwiła, że facet jeszcze chwila i by nas przeprosił- prychnęła moja przyjaciółka- a ty Justin lepiej trzymaj swojego pieska na smyczy, bo następnym razem zafunduję jej prywatną operacje plastyczną na poprawę tej jej krzywej mordy- powiedziała i wyszła, a my zraz za nią. Na korytarzu już czekała na nas Elena
-To jak kiedy można was odwiedzić w poprawczaku- spytała się, myśląc, że dyrcio zadzwonił po policję.
-Niestety szmato, ale twój sponsor gówno może nam zrobić, nawet jak mu porządnie obciągniesz- powiedziałam zbliżając się do niej sprawiając, że ona zaczęła się cofać- i radzę ci się nie wpierdalać w moje życie, bo inaczej możesz oberwać, i wież mi, żaden chirurg ci nie pomoże nie naprawi twojej mordy tak jak tak jak to zrobili z twoimi cyckami. I tak dla ostrzeżenia, jeszcze raz mnie wkurwisz szkołę obiegną pewne ciekawe fotki z tobą i dyrektorem w roli głównej- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej odchodząc z chłopakami i Ari od tej wariatki.
Reszta dnia w szkole minęła raczej spokojnie. Kiedy wychodziliśmy ze szkoły za uwarzyłam, że przy samochodzie Jussa kręci się ten sam chłopak, co przy moim na wyścigach.
-Chłopacy, ten gościu, który kręci się przy samochodzie Biebsa to ten sam, co na wyścigach kręcił się przy moim. Weźcie go złapcie, ja zadzwonię po tatę i wujka, lepiej, żebyście nie jechali autem, ojciec odholuje twoje auto do domu-wskazałam na Justina- a wujek zawiezie go do agencji, gdzie go przesłuchamy- powiedziałam, i udałam się za róg, gdzie są śmietniki i tzw. palarnia. Wyciągnęłam z torby fajki, zapaliłam jedną podając Ari paczkę, zeby się poczęstowała. Ja zadzwoniłam do ojca, który powiedział, że będzie za piętnaście minut, a moja przyjaciółka zadzwoniła do swojego ojca, który powiedział, że za dziesięć minut przyjedzie po gnojka. Wiedziałam, że chłopacy przytrzymują gościa przy aucie. Tak jak się spodziewałam wszystko poszło zgodnie z planem. Wujek przyjechał zgarną go, i kazał nam przyjechać za godzinę do agencji. Odwiozłam Ari do domu, i ustaliłam, że spotkamy się na miejscu. Kiedy tylko zajechałam pod dom wysiadłam z auta i trzaskając drzwiami weszłam do domu. Nie odzywając się do nikogo poszłam wkurwiona do swojego pokoju. Weszłam do garderoby ubierając się w struj “roboczy wrednej suki” jak to nazywa Ari. Kiedy byłam już gotowa i trochę ochłonęłam wyszłam z pokoju. Udałam się do kuchni, gdzie wszyscy siedzieli. Rzuciłam na blat bronie, w tych śmiesznych uprzężach, które zapina się na udach, a ja nigdy nie pamiętam jak się nazywają. Podeszłam do lodówki wyciągając jakiś jogurt pitny.
-Zostaw to Roman- powiedziałam stojąc do niego tyłem. Odwróciłam się do niego odkręcając jogurt, a on patrzyła na mnie jak na jakąś nawiedzoną.
-Skąd ty…- zaciął się.
-Kobieca intuicja- powiedziałam. Szybko wypiłam jogurt puste opakowanie wywalając do kosza. Podeszłam do wolnego krzesła, na którym położyłam nogę zapinając na udzie broń, co powtórzyłam na drugiej nodze. - Dobra, pora się zbierać, Justin i Allan pojadą ze mną, reszta swoimi autami.- powiedziałam wychodząc z domu i udając się w stronę garażu.
-Ale przecież twoje auto jest dwuosobowe powiedział Justin wchodząc za mną razem z resztą do garażu.
-A kto powiedział, że jedziemy Lamborgini- powiedziałam podchodząc do przykrytego specjalnym materiałem prezentu od wujka. - Dzisiaj chłopcy wujka przyjechali i zabrali Shelbiego, żeby pobrać wszystkie możliwe dowody, a w zamian dostałam takie o to cudeńko. - powiedziałam odsłaniając złotego Jeepa Wranglera- należy do mnie ale zazwyczaj stoi w agencji, jednak na razie będzie u nas- powiedziałam wsiadając do środka- ruszcie się, nie mamy całego dnia- warknęłam odpalając mojego potwora.
Dwadzieścia minut później byliśmy już w agencji. Szybko wysiadłam z auta zamykając je za chłopakami, którzy wyszli zaraz po mnie. Poszłam do drzwi, których pilnowali uzbrojeni ochroniarze. Nie musiałam nawet pokazywać wejściówki, wszyscy mnie doskonale znali. Pokazałam, że reszta jest ze mną, i weszliśmy do środka. Od razu pokierowałam się do zachodniego skrzydła budynku, gdzie znajdowało się biuro wujka oraz wszystkie inne pomieszczenia typu “zbrojownia”, sala informatyczna i inne należące do niego. Od razu pokierowałam się do najlepiej wyposażonej sali przesłuchań w Kalifornii. Za lustrem weneckim skuty kajdankami siedział ten chłopak. Wcale nie wyglądał na specjalnie zaznajomionego z tematem. W środku czekali już na nas wujek z ciocią i Ari.
-Dobra młoda, jest twój, twierdzi, że nie wie o co nam chodzi, i że pozwie nas do sądu, bo jego ojciec jest kimś tam.- powiedział wujek witając się wcześniej z moim tatą i resztą ferajny.
-Jego ojciec nie jest kimś tam, jego ojciec to najbardziej skorumpowana świnia w środowisku sądowniczym. Szanowany “sędzia” który za drobną opłatą nawet seryjnego mordercę uniewinni.- powiedział Tej.
Szybko popatrzyłam po wszystkich i chwytając za ramię Ari weszłyśmy do środka pokazując reszcie, że może zacząć nagrywać całą akcję.
-Cześć- powiedziałam kiedy usiadłam na krześle przed nim, a Ari stanęła za mną podając mi laptopa.
-Hhhheeej- wyjąkał- ja kojarzę was ze szkoły.
-Miło- uśmiechnęłam się sztucznie- jak się nazywasz.
-Po co wam to- powiedział już hardo.
-Sorki chłopcze, ja tu jestem ta zła. Albo grzecznie odpowiadasz na pytania, albo inaczej sobie pogadamy, ale wtedy już nie będzie tak kolorowa, i nawet twój skorumpowany ojciec cie z tego bagna nie wyciągnie. Więc jak, odpowiadasz grzecznie na pytania, czy koleżanka ma ci pomóc w przypomnieniu sobie wszystkich informacji- wskazałam na Arianę, która bawiła się nożem.
-Jaaa… powiem wszystko.- powiedział przestraszony i podał wszystkie interesujące mnie informacje, dzięki czemu byliśmy kilka kroków do przodu.
*Oczami Justina*
Ta dziewczyna coraz bardziej mnie zaskakuje, jednocześnie nakręcając mnie na siebie. Od kiedy się pojawiła nie przespałem się z żadną dziwką i jakoś moja wstrzemięźliwość specjalnie mocno mi nie doskwiera. Dzisiaj jak jechaliśmy do szkoły Alan się mnie nawet pytał co jest ze mną nie tak, odpowiedź jest prosta Lesley- Ann serio mnie kręci. Dzisiaj myślałem, że zejdę na zawał. Jak tylko przyjechaliśmy wpadła do domu  wściekła trzaskając drzwiami popędziła do swojego pokoju. Dwadzieścia minut później wyszła stamtąd szokując wszystkich swoim strojem. Wyglądała cholernie seksownie, ale jednocześnie nie chciał bym jej spotkać w jakimś ciemnym zaułku o który w LA nie trudno. Jej  nogi wyglądały tak seksownie, kiedy zakładała broń na uda, jednak jeszcze lepiej wyglądała, kiedy taka drobna prowadziła takiego bydlaka. Wydawała się taka władcza. Szczerze mówiąc, nie miał bym nic przeciwko temu, żeby ze mną w łóżku była taka władcza. W agencji też wszyscy jej ustępowali, traktowali ją z… szacunkiem, tak, chyba tak. Kiedy weszła do sali, żeby przesłuchać tego gnojka była cholernie twarda, wręcz sukowata.
-W tym momencie widać, ze miałeś wpływ na jej wychowanie Hobbs- powiedział Dom do ojca Ariany, kiedy Les straszyła tego gościa. Pół godziny później wyszła stamtąd porządnie wkurwiona. Rzuciła na biurko teczkę z informacjami, które od niego wyciągnęła.
-Tu macie wszystko, i dobrze ci radzę wujku weź go zamknij tak, żeby jego cholerny ojczulek nie mógł go wyciągnąć, bo jak następnym razem go zobaczę, to się obawiam, że może nie przeżyć spotkania ze mną- powiedziała wychodząc, mój szefuńcio już chciał iść za Niną, ale matka Ariany go powstrzymała.
-Dom, wiem, że się o nią martwisz, ale to czego się dzisiaj dowiedziała doprowadziło ją do czystej furii, lepiej niech się wyładuje. Jedźcie do domu. Za jakieś trzy godzinki wróci. I nie pytajcie jej o nic, zachowujcie się jak gdyby nigdy nic. Jak będzie chciała to sama wam powie.






Mam nadzieję, ze wam się spodoba. Pracowałam nad nim cały dzień, aż w końcu skończyłam i muszę wam powiedzieć, ze jestem całkiem zadowolona z tego rozdziału. Proszę was o KOMENTARZE są one bardzo motywujące, i wieżę, że możecie je dodawać pod rozdziałami, nie ważne czy rozdział wam się podoba czy nie, krytyka jest bardzo motywująca do dalszej pracy, ale nie mówię, że nie chcę otrzymywać pozytywnych komentarzy. Następny rozdział POSTARAM się dodać przed moim wyjazdem nad morze,a le nic nie obiecuję :D

Kocham Was MAŁA MI (@I_LittleBitch)

3 komentarze:

  1. Ten blog jest świetny! Podoba mi się z rozdziału na rozdział coraz bardziej a nie wiedziałam, że to możliwe heheh. Już nie mogę się doczekać nn. Życze duuuużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham ����

    OdpowiedzUsuń