Od dzisiaj niestety trzeba wrócić do szarej rzeczywistości, czyli inaczej mówiąc powrót do szkoły. Mimo wszystko powiedziałam sobie, że szkołę skończę i pójdę na studia. Trochę dziwne jest przenosić się na ostatnią klasę do innej szkoły, ale do jasnej cholery jestem Toretto, kto ma dać radę jak nie ja. Poza tym będę miała ze sobą Arianę, więc razem podbijemy tą budę. Poza tym okazało się, że nasze liceum jest jakoś połączone z uniwerkiem Jussa i Ala, więc stołówkę, salę gimnastyczną i kilka innych lekcji mamy w tych samych klasach, oczywiście w innym czasie. Podobno Juss i Al to ci popularni i źli chłopcy, ale w sumie czego mogłam się po nich spodziewać. Umówiłam się z nimi, że dopóki nikt się nie skapnie, że się znamy nie będziemy się jakoś specjalnie z tym odnosić. "Czas na ścięcie"- pomyślałam wychodząc z łazienki. Chwyciłam z łóżka torbę z książkami i poszłam do kuchni, żeby zjeść śniadanie i przygotować coś na lunch do szkoły dla mnie i Ari. Zjadłam śniadanie w towarzystwie Romana i Tej'a, i poszłam do garażu po samochód żegnając się po drodze z tatą wchodzącym do kuchni. 20 minu później byłam już przed jej domem i trąbiłam, żeby się pośpieszyła. Chwilę później wyszła ubrana naprawdę grzecznie jak na nią.
- Cześć suko- przywitała się ze mną całusem kiedy tylko wsiadła do samochodu.
- Hej pizdeczko- odpowiedziałam jej. Miałyśmy jeszcze sporo czasu więc pojechałyśmy po kawę do Starbucksa. W końcu piętnaście minut przed lekcją wjechałyśmy na parking przed szkołą. Drugim wjazdem wjechali chłopacy, których poznałam po aucie "miejskim" Jussa. Przyśpieszyłam i wjechałam na miejsce do którego się przymierzał.
-Zemszczę się młoda- krzyknął do mnie kiedy wysiadł ze swojego auta, które zaparkował kilka metrów dalej.
- A proszę bardzo mścij się kto ci broni- odkrzyknęłam mu i poszłam do szkoły czując na sobie wzrok ludzi będących na dziedzińcu. No tak nowa w szkole, i na dodatek od razu wkurza Biebera, jestem skończona, dobre sobie. Razem z Ari w akompaniamencie ciekawskich spojrzeń ludzi na korytarzach udałyśmy się do sekretariatu, aby odebrać plany lekcji i klucze do szafek. Trochę pobłądziłyśmy, ale w końcu dziesięć minut po dzwonku dodarłyśmy do sali od języka angielskiego. Zapukałam do drzwi i weszłyśmy do środka. Po środku sali stała babka po 40 ubrana w obrzydliwy granatowy uniform.
-Dzień dobry- przywitałyśmy się.
-Słucham was- powiedziała służbowo "No zajebiście jakaś pizda się trafiła"- pomyślałam.
- Ariana i Lesley-Ann nowe uczennice- odpowiedziałam i podałam kartki które dostałyśmy w sekretariacie.
- Dobrze, siadajcie i uważajcie. Następnym razem postarajcie się nie spóźnić - powiedziała i wróciła do prowadzenia lekcji.
Minęły cztery lekcje a ja już jestem na skraju załamania nerwowego. Nie wiem ile razy zostałam zmacana po tyłku, dostałam chyba z pięć liścików z informacją gdzie i kiedy mogę się "zapoznać" z płcią przeciwną tej budy. Razem z Arianą stwierdziłyśmy, że nie będziemy się bawić w coś takiego, i idziemy do Jussa i Ala.
Tak więc na następnej przerwie na lunch weszłyśmy do stołówki i szukałyśmy tych dwóch głąbów. Znalazłyśmy ich przy stoliku z drużyną koszykarską, która tak bardzo chciała nas DOGŁĘBNIE poznać i z cheerleaderkami, które od rana patrzą na nas jak byśmy im co najmniej całą tapetę na ryju rozwaliły.
-JUSTIIIN- krzyknęłam rzucając się na niego.
-ALAAAN- to samo zrobiła Ari z moim kuzynkiem.
- Czego chcecie- spytał się Justin odwracając się w moją stronę i sadzając mnie między sobą i moim kuzynem na ławce.- Wydaje mi się, że inaczej chciałyście to rozegrać.
- No taki był plan, ale plany mają to do siebie, że lubią się zmieniać- uśmiechnęła się do niego "słodko" moja kochana przyjaciółka.
- Dobra, kto?- spytał się Al chyba domyślając się o co chodzi.
- To nie jest nic takiego, po prostu wolimy mieć obstawę..- powiedziałam.
- Młoda albo powiesz nam, albo jak przyjedziemy to pójdę do wujka, i przy okazji zadzwonię do twojego ojca Ari.- powiedział Al.
-Ej, ziomki o co chodzi z tymi laskami- spytał się jakiś gościu który dał mi ze dwie kartki z jakże przydatną informacją.
- Dobra, dziewczyny to nasza drużyna koszykówki, chłopacy to kuzynka Alana Lesley-Ann Toretto i jej przyjaciółka Ariana Hobbs.
-Ttttooorrretto...-wyjąkał ten idiota, jak widać ojciec jest tutaj znany.
-Nie Ttttooorrretto tylko Toretto i tak, jestem JEGO córką- powiedziałam patrząc mu w oczy.
- To jak powiecie co się stało?- spytał Juss obejmując mnie ramieniem. Usłyszałam jak jakaś laska wciąga głośno powietrze. Spojrzałam w tamtym kierunki i zobaczyłam laskę z toną tapety na mordzie, chyba musiała być kapitanem bo była najbardziej zdzirowata.
-Coś się nie podoba?- Spytałam.
- Tak, wszystko mi się nie podoba. Przyjeżdżasz tutaj nie wiadomo z kąd, przystawiasz się do mojego chłopaka i myślisz, że wszystko ci wolno- zaczyna się wydzierać.- Otóż nie, zniszczę ci życie, więc lepiej usuń się w cień.
- Dziewczynko uspokuj się- powiedziała Ari.
- Bo co mi zrobisz.
- Nie chcesz wiedzieć- powiedziałam i razem z Ari podsunęłyśmy nasze spódniczki do góry. Ja na udzie miałam broń, a Ari noże.
-Jesteście pojebane- krzyknęła. - Idę z tym do dyrektora- wykrzyczała i z miną obrażonej diwy wyszła ze stołówki.
- Ona na pewno jest normalna- spytałam się chłopaków.
- Nie, ma nieźle we łbie nasrane. A wy macie nieźle przesrane. Jak twój ojciec się o tym dowie..- zaczął mój kuzynek.
- Spokojne nic nam nie zrobią.- Powiedziała moja kochana przyjaciółka.
- Dobra, dajmy temu spokój powiedzcie lepiej czego od nas chcecie.- odezwał się Biebs.
- Temu- powiedziałam i położyłam na stole wszystkie liściki.
- Czy wy sobie kórwa kpicie. No błagam was chłopacy, zapamiętajcie sobie. ONE SĄ NIETYKALNE.- wkurzył się mój kuzyn.
- Spoko, stary już będziemy grzeczni...- powiedział chyba największy z nich.
-Iiii...-Biebs.
-Przepraszamy- powiedzieli wszyscy.
-Nie no spoko nie gniewamy się- powiedziałam. Do końca lunchu nie było już żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Wszyscy spokojne zjedliśmy swój posiłek.
Następną lekcją była algebra, na której zostałyśmy wezwane do dyrektora, bo jak się okazało Elena na kablowała na nas dyrciowi. Oj będzie laska miała przejebane.
Cudowny!!! Tyle czekałam i sie doczekałam !! Czekam na nastepny i mama nadzieje ze bedzie szybko :)
OdpowiedzUsuńBoski ! ;) kiedy nn?
OdpowiedzUsuńDziś natknęłam sie na tego bloga i stwierdzam, że jest on ŚWIETNY! Już nie mogę się doczekać nowego rozdziału. Duuużo weny życzę i powodzenia :)
OdpowiedzUsuń