wtorek, 7 kwietnia 2015

# Rozdział 6

*Oczami Lesley*
 Jak tylko weszliśmy z tatą do domu poszłam przebrać się w coś wygodniejszego i cieplejszego, bo na dworze zaczynało robić się chłodniej. W garderobie przebrałam się w dresy, bokserkę i sweter over- size, a na nogi wciągnęłam moje niezniszczalne Timberlandy. Telefon włożyłam do kieszeni spodni i wyszłam z pokoju związując włosy w niedbałego koka. Kiedy zeszłam na dół wszyscy byli już na tarasie, gdzie na grillu smażyło się mięso. Pierwsza zauważyła mnie Mia
 -Chodź do nas, pomyślałam, że trzeba cię odpowiednio przywitać i poznać się. Nasze pierwsze spotkanie nie należało do udanych.
-Nic się nie stało, ale muszę przyznać, że miło z waszej strony.
 Usiadłam przy stole i muszę przyznać, że naprawdę miło spędziłam czas. Mój kuzyn jak tylko na stole pojawiło się jedzenie od razu chciał sobie nakładać je na talerz, dostał jednak ścierą przez łapy od Mii i musiał odmówić modlitwę. Było naprawdę fajnie. Mama zawsze opowiadała mi o tym, ale słuchać o tym i uczestniczyć w tym to dwie różne rzeczy. Dzięki temu jakoś tak wszyscy się zżyliśmy. Nawet Bieber przestał być taki gburowaty. Nadal mamy małe spięcia, ale nasze kłótnie mają bardziej przyjacielski charakter.
*Tydzień później*
            Od grilla jest lepiej. Hobbsowie wrócili i powoli zaczynamy obmyślać plan dotyczący mamy. Dzisiaj wujek miał dostać wszystkie wyniki ekspertyz, więc o dwunastej wszyscy zajechaliśmy pod jego rezydencje i weszliśmy do środka.
             -Jesteśmy!!!- krzyknęłam nie widząc nigdzie nikogo.
             -Na dole- usłyszałam krzyk wujka.
             -Chodźcie- zwróciłam się do moich towarzyszy. Zeszliśmy do jaskini, a oni nie mogli uwierzyć w to co widzą mnóstwo nowoczesnego sprzętu a między tym ciocia, wujek i Ari.
             -Hej siadajcie, mam już wszystko i to co zobaczycie może wam się nie spodobać. -powiedział i wskazał nam sofę przed wielkim ekranem, abyśmy usiedli.-Dzisiaj rano dostałem wyniki ekspertyz. Na miejscu znaleźliśmy ślady opon, włosy i dobrze wam znany dezaktywator elektronicznych elementów samochodu. Zbadaliśmy włosy, i niestety ale wyniki nie są najlepsze. Definitywnie należą one do Riley. Jeśli chodzi jednak o te ślady, to rozstaw osi jest taki jak przy tych gównach wzorowanych na F1, ale znacznie większe koła. To bydle jest dużo potężniejsze, może nawet takie jak moje, którymi z chłopakami na akcjach jeździmy.
              -Ale to by znaczyło, że wtedy w tym samolocie oni nie zginęli- powiedziała Gisele.
              -Dokładnie- tym razem ja podeszłam do ekranu, kliknęłam parę razy, i pokazały mi się zdjęcia z tamtego wydarzenia. - Przejrzałam wszystkie chyba z dziesięć razy, powiększałam na wszystkie znane mi sposoby, obrabiałam, to samo z filmami i jedna rzecz mi się nie zgadzała. W temperaturze jaka tam była ich “trupy” nie mogły się spalić, trwało by to kilka dni. W związku z czym powinny zostać tylko ich sfajczone kości. A czegoś takiego na pewno nie było. Policzyłam też wszystkie wraki aut jakie tam były, i brakowało jednego, tak więc jestem w 99% pewna, że uszkodzeni, ale przeżyli, a teraz postanowili się zemścić. Trochę im to zajęło, ale z drugiej strony wcześniej było by to trochę nie przemyślane, tylko ja byłam w stanie dotrzeć do was, komu jak komu, ale wcześniej wujkowi byście nie uwierzyli.
               -Czyli co, mamy dorwać ludzi- trupy?- spytał Biebs.
               -Dokładnie- odpowiedziała mu ciocia.- Ale nieźle to mają przemyślane. Nie zostawili żadnych śladów, a bynajmniej nie chcieli. Podejrzewam, że ślady zostawili, bo za bardzo się śpieszyli, więc to stąd ślady opon, a włosy jak dla mnie to sprawka Letty. Poznała ich, i zostawiła je, abyśmy mieli jakiś punkt zaczepienia.
           -Tylko oni mogą być teraz dosłownie wszędzie. - powiedział Alan.
           -Niekoniecznie- powiedział wujek- na pewno nie opuścili Stanów. Użyłem wszystkich dostępnych kontaktów, i wiem to na pewno, kiedy tylko będą w jakikolwiek sposób przekroczyć granicę od razu się o tym dowiemy, nie mają szans nawet dobrze zakamuflowani.
            -A wiemy, gdzie mogli by się ewentualnie schować- spytał tata.
           -Wiemy, udało mi się to już ustalić. Mamy siedem prawdopodobnych miejsc. W przeciągu najbliższych dwóch tygodni każde z nich musimy dokładnie „zbadać”, że tak powiem. Co dwa-trzy dni jedna z dwu osobowych grup pojedzie w wybrane miejsce. Jedna para wraca jedzie następna. Za dwa dni wyjedzie pierwsza grupa, będę to ja z Eleną. Jak wrócimy jedzie Brian i Mia, potem Alan i Ari, następnie Roman i Tej, Dominic i Less, Han i Gisele, a jak ostatni Justin i Less. – powiedział wujek.- Rozglądacie się wszędzie, miejsce, sąsiedzi, szpitale, policja. Dostaniecie specjalne papiery tak, aby nikt się nie przyczepił.
           -W tym czasie reszta szykuje wozy jak najmniej naszpikowane elektroniką, Tej, Dom i Lesley-Ann, to wasza działka. Ja i Gisele zajmiemy się sprowadzeniem odpowiedniej broni. Reszta będzie ćwiczyła jazdę. Kiedy już się zorientujemy gdzie mogą być Roman i Justin, będziecie musieli znaleźć tam odpowiednie miejsce, gdzie będziemy mogli przebywać. Dodatkowo Brian, Alan i Justin będą musieli sprawdzić wszystkich ich starych współpracowników, którzy przeżyli i obecnie siedzą w więzieniach, kto ich odwiedzał, co jedzą, z kim w pierdlu rozmawiają, w ostateczności nawet z nimi porozmawiać.- powiedziała ciocia.
           - Moim zdaniem oni siedzą gdzieś w LA. No bo pomyślcie, chcą dorwać Dom’a. Jak chcesz złapać mysz, to pułapkę ustawiasz tam gdzie może ona przebywa, a nie w domy sąsiada. Ja bym sprawdził jeszcze wszystkie możliwe miejsca tutaj w naszym mieście. Ale tego nie możemy zrobić my, przydał by się ktoś zaufany i bezpośrednio z nami związany, ale tak, że nikt o tym nie wie. – powiedział Bieber.
           -Nieźle- powiedziałam- skąd ty to wiesz.
           -Studiują psychologię, ze specjalizacją psychologia policyjna*- powiedział- Ja bym proponował Kelsey i jej chłopów, wszyscy myślą, ze to po prostu laska, która startuje wyścigi, nikt nie wie o tym, że ona i jej chłopaki obstawiają nasz teren.
            -Dobry pomysł, ale najpierw pozwolisz, że prześwietlę ją i jej ludzi.- powiedziała ciocia.
            -Czyli co wszystko mamy ustalone. Każdy wie, co ma robić- spytałam, w odpowiedzi każdy pokiwał głową- jak tak, to spadamy, trzeba zaczadź działać najlepiej od razu.

*Oczami Justina*
            Jak tylko przyjechaliśmy do domu poszedłem się przebrać, i rura do garażu, żeby przygotować samochód na dzisiejszy wyścig. Jak widać, nie tylko ja postanowiłem zająć się swoim cacuszkiem, bo Lesley też była w garażu. Jej strój roboczy był niezwykle seksowny, ale kurde nie przelecę córki szefa chcę jeszcze trochę pożyć. Sprawdzałem stan oleju, kiedy o samochód obok mnie oparł się obiekt moich wcześniejszych rozmyślań.
            -Powinieneś podkręcić trochę kierownicę, jest ona za luźna, dlatego źle wchodzisz w zakręty, musiał byś ją bardziej usztywnić.
            -Skąd ty to wiesz co?- spytałem się nadal nie wyciągając głowy spod maski.
            -Jestem dobrym obserwatorem, i naprawdę znam się na autach, schowaj swoją dumę do kieszeni, chcę ci tylko pomóc, gramy w jednej drużynie, nie chcę ci zaszkodzić. Ja jak na razie nie mam zamiaru się ścigać, bo mam ważniejsze sprawy na głowie, a z tego co zauważyłam to kierowcy są tu naprawdę dobrzy, i jest szansa, że w końcu przegrasz tak jak ostatnio ze mną.
            -Ok., dobra zrozumiałem. W sumie to możesz mieć rację. Jak bardzo mam podkręcić.
            -Daj mi klucz, ja to zrobię, jestem drobniejsza i łatwiej będzie mi się tam wcisnąć.- tak jak chciała podałem jej odpowiedni klucz. Ona weszła do auta od strony kierowcy i wcisnęła się pod kierownicę. Trochę pokręciła, i wyszła.- Zobacz na sucho czy nie lepiej się kręci,- poprosiła i stanęła obok miejsca kierowcy. Usiadłem za kierownicą, chwyciłem ją i pokręciłem. Faktycznie miała racje.
            -Zwracam honor, naprawdę miałaś rację. Jak mogę się odwdzięczyć. –spytałem.
             -Potrzebuję paru informacji. Od września razem z Arianą zaczynamy naukę w liceum, które jest połączone z twoim uniwerkiem. Zgaduję, że mogła bym iść na skuty i od razu zadawać się z tobą i Alanem, ale chciała bym sama zyskać wrogów i przyjaciół.
             -Nie ma sprawy, mogę ci rozrysować całą hierarchię szkoły, podejrzewam już z kim będziesz miała problem. Jak będziecie miały jednak jakieś problemy to przyjdźcie do nas, wiem, że sobie poradzicie, ale czasem dajcie na luz, my i tam mamy rozwaloną opinię, po co, żebyście jeszcze wy sobie  karty zagrzebały. A nas nie wywalą, bo ta szkoła nie będzie miała żadnych osiągnięć sportowych, a poza tym trochę ją dofinansowujemy.
            -Spoko, będę pamiętać. A teraz chodź, muszę wyciągnąć silnik z Mustanga, i chciała bym, żebyś ty, ojciec i Brian mi pomogli, bo coś jest nie tak, a chciała bym nim dzisiaj na wyścig pojechać.
            Poszła po Dom’a i Briana i wyciągnęliśmy silnik. Ona i Dom grzebali przy wyciągniętym silniku, a ja i Brian w reszcie wozu szukając sprawcy złego stanu auta.
             -Chyba wiem co się stało- powiedziałem zaglądając do misy olejowej, w której było całkiem sporo jakiegoś osadu- tu pływa strasznie dużo... czegoś. Nie wiem co to może być.
              -Czekaj ja sprawdzę. –powiedział Dom i wziął z stolika coś, co wyglądało jak długa łyżka. Znużył to w misie i po chwili wyciągnął trochę tego gówna.- Co to jest- spytał i zaczął się temu przyglądać
              -Rozkurwię goja- usłyszeliśmy z za siebie głos Lesley-Ann, która pochylała się nad otworem w misie olejowej.-
              -Wiesz, co to jest- spytał Brian.
              -Oczywiście, że tak. Mąka w oleju, bardzo popularne zagranie w Miami i Atlancie. Jak chcesz kogoś wyeliminować tak, aby wąchał kwiatki od spodu tu wsypujesz mu mąkę do oleju, auto działa, ale powoli zaczyna się psuć, aż w końcu jak osiągasz mniej więcej prędkość 200 km/h to robi wielkie bum. Ostatnio na wyścigach jakiś gówniarz kręcił się koło mojego auta, zgaduję, ze to jego sprawka. Całe szczęście mi się nic nie stało, i zauważyłam, że coś jest nie tak. Dużo Shelbym nie jeździłam, wiec jestem cała. Zagranie to jest nazywane rybką, bo auto tuż przed wybuchem zachowuje się jak ryba wyciągnięta z wody. Jest to zabronione, jak to zrobisz, i cię złapią to możesz nawet skończyć tak jak ten, który jechał w aucie, wąchasz kwiatki od spodu.
             -Na całym terenie toru mamy kamery, więc dowiemy się kto to był- powiedział Dom.
             -Chuj mnie to obchodzi, teraz z trzy tygodnie minimum będę się bawiła przy aucie. Musze rozebrać na części silnik i go wyczyścić, wszystkie przewody olejowe muszę wymienić, i zamówić nową misę olejową, oczywiście robioną na zamówienie, bo gotowej do tego modelu z dobrym stanie nie znajdę.
              -Spokojnie, pomożemy Ci- powiedział Dom, i przytulił ją- Teraz chodźcie do domu, umyjemy się, przebierzemy się, sprawdzimy kto to był, a przede wszystkim zjemy coś dobrego.
             -Zgadzam się, - powiedziałem- Lesley, a mogę pomóc umyć ci plecki- objąłem ją ramieniem i zabawnie poruszałem brwiami.
             -Nie zapędzaj się młody- powiedział szef i dostałem ścierą, którą wycierał ręce od smaru po głowie. I tak śmiejąc się poszliśmy do domu, by zrobić to o czym mówił Dom. 
Hej, tak wiem, nawaliłam, ale nie dałam rady wcześniej. Miałam małe załamanie, co odbiło się również na mojej twórczości, potem dwa tygodnie byłam chora, i leżałam z gorączką w domu. Ale just jest ok, wracamy do normy. Nowy rozdział pisze się, ale nie wiem kiedy go dodam, może w przeciągu dwóch tygodni. Mam nadzieję, że mi wybaczycie.

6 komentarzy:

  1. Świetny !!! Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej! W końcu mala! Zajebisty jak zawsze! :* xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahah oczami Justina najlepsze
    Dostal ściera:3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny !! Kiedy next ??

    OdpowiedzUsuń